Wędrujące wydmy, pochłaniają drzewa, mozaiki siedlisk, na ich skraju pędy korzeni stabilizują piasek rozsiewany wiatrem, który źdźbłami trawy maluje pejzaże, roznosi ogień. Pasożyty pod korą drzew, korniki drukarze. Drzewa próbowały się bronić, wydzielając żywicę nocą, tylko morze nie śpi. Kamusznik, szlamik, bioróżnorodność. Ludzie, którzy latają niczym ptaki i ci co ptaki kochają. M. kiedyś pytała, czy mam marzenia, mam, zdobyć umiejętność poruszania się na paralotni. Ale nie wspomniałam, odkryć przed kimś marzenia, to jak nagi spacer przez miasto. Tak więc szybuję trochę nad miastem, widok z góry jest umniejszony, ale zobaczyć można więcej, marzeń też jest więcej. Zafascynowana jestem introligatorstwem, renowacją starych obrazów i przedmiotów tworzę mini książeczki w tkaninie, chciałabym je szyć i pisać w dwuwargowym rytmie niepłucnym, lekko dotykając językiem, szczelin ukrytych pomiędzy. Na końcu las, drzewa wystrojone w jemiołę i przewody wysokiego napięcia, oddychają n...
Piszę do Ciebie w kropki, a może to tylko rosa pozostała na szybach spoconych oddechem naszym. I jest taki sam zygzak, jak miała A. Może on łączy te kropki. Znów coś puka za ścianą, u mamy w meblach mi nocą pukało, stąd wziął się pomysł, byś od razu zostawił wszystko, wsiadł w pociąg i po mnie przyjechał. Przecież nie mogłam czekać aż więcej much zacznie latać pod żyrandolem, dzieci klaskały podskakując, jakby je chciały złapać między swoje małe dłonie. Ale po co ja Ci to wszystko piszę, przyjedź, bo sama wrócić nie mogę. Wpisuje w Google, pokazuje mi trzy możliwości, pukanie w uchu, pukanie do drzwi i pukanie przy hamowaniu, myślę, że te trzecie najbardziej pasuje pociąg stanął w szczerym polu i nie było miejsca na oddech, ludzie powstawali, zaniepokojeni zerkali w telefony, a ja myślałam, jak piękne są gwiazdy tej nocy. Trochę Cię okłamuję, bo w przedziale siedziałam sama, ale przecież Ty też tak robisz