Gęsto miałam w głowie, rozjaśniłam świat porządkiem w pracowni, spakowałam poranek, niedługo spodziewaj się przesyłki, w niej srebrna rama, z maleńkim otworem dziewięć na dziewięć, od zawsze zachwycają mnie małe wielkie dzieła, namaluję siebie, widziałeś mnie już taką, gdzie słońce mój kark złoci, między kosmyki włosów rozkłada promienie i ten koronkowy kołnieżyk, też jestem dziełem, swoim, natury, przypadku, Twoim, na kształt siebie i Ciebie, nie wiem czy chcianym i już przybłąkała się odpowiedź. Mogę przysiąść, że wczoraj ok dwudziestej drugiej, przy lewym uchu słyszałam pszczołę, rozejrzałam się po ścianach i uwierzyć nie mogłam, że są białe. Uczę się języka, którym milczą drzewa, nad naszą polaną fruną ryby, brzuchami nie do nas, bo my na którejś chmurze topimy upragnione pocałunki, pada deszcz.
Gęsto miałam w głowie, rozjaśniłam świat porządkiem w pracowni, spakowałam poranek, niedługo spodziewaj się przesyłki, w niej srebrna rama, z maleńkim otworem dziewięć na dziewięć, od zawsze zachwycają mnie małe wielkie dzieła, namaluję siebie, widziałeś mnie już taką, gdzie słońce mój kark złoci, między kosmyki włosów rozkłada promienie i ten koronkowy kołnieżyk, też jestem dziełem, swoim, natury, przypadku, Twoim, na kształt siebie i Ciebie, nie wiem czy chcianym i już przybłąkała się odpowiedź. Mogę przysiąść, że wczoraj ok dwudziestej drugiej, przy lewym uchu słyszałam pszczołę, rozejrzałam się po ścianach i uwierzyć nie mogłam, że są białe. Uczę się języka, którym milczą drzewa, nad naszą polaną fruną ryby, brzuchami nie do nas, bo my na którejś chmurze topimy upragnione pocałunki, pada deszcz.

Komentarze
Prześlij komentarz