Przejdź do głównej zawartości

Przetwory

Jak przeskoczyć ten plot językowy, który jak most powinien łączyć, a zdaje się osobność rodzi? Gdybyś wiedziała, jak kiedyś w innym życiu, poruszać się po lesie, jakie owoce byś zbierała? czyjego śpiewu nasłuchiwała? wiesz wszystko. Przetworzone owoce nie smakują jak świeże, czereśni słoiki na dębowych półkach w szafie ustawiasz. Wyciągasz, gdy Robert odwiedzi i placek z przepisu babci, drożdżowy przyniesie. Znasz przepis, tylko cierpliwości za mało, do tego co natychmiastowe drapiesz skojarzenia. Nie wszystek sen wyśnisz rano, kiedy nie obudzisz się sama. W niebo popatrzysz, podwórka wzrokiem obejmiesz, zmian poszukasz dziś na ten przykład, obok domku na podwórku, pojawiła się mała kopareczka, maciupka, jak resorak i już skojarzenia powędrowały w te słowa, gdy Ci świat nimi opowiadałam, już z oczu, ze szczęścia nabieram, przecieram zaspane i maluję tę dobrą myśl, która ma się wydarzyć. Wdzięczna jestem Bogu, za dzisiejszy dzień, choć jeszcze się nie skończył, obrosłam w tę wdzięczność i pragnę powiedzieć Ci o tym. Gdybyś nie usłyszał, bo nowe dźwięki zechcij powrócić myślami, do tej chwili, mgnienia, szczęścia, które nazywasz ulotnym, wszystko się wydarza. Wiśniowość w smaku i kolorze. 


 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Spacer

  Właśnie tak, nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale spacer uratował mnie dzisiaj. Jak potrafi mnie wszystko jeszcze zachwycić. Rano obsiadły mnie "sępy", już nie pozwalam obskubywać siebie, bo odrastanie nie jest procesem na skinienie ręki, także przegoniłam dzięki mojemu człowiekowi, wszystkie chujowe myśli, które już mnie widziały w poduszkach i szczelnie zasłoniętych oknach, usunęłam w tym przypływie trzy swoje zapiski, ale będę pisać, dla siebie, codzienność, posypywać miłością chleb.

Pociąg

  Nieśpieszny" i podróż to my i zwróć uwagę proszę na współpasażerów, ustąp miejsca, nie, Ty, nie ustępuj, siedź, bo przecież masz mnie obok, opiekujesz się mną, podałeś mi wodę, całe jezioro już napełniłam, nadmiarem soli, każdego wieczoru, dlaczego? Temperatura uczuć może być jednak jak w pociągu, chłodek to dla miłości miodek, czy jakoś tak wryłeś mi w pamięć, mijam twarze, by Twoje spojrzenie odnaleźć, przed chwilą siedziałeś tu obok, przy oknie, uśmiechnęłam się do Ciebie i co kilka chwil myślę sobie, że dobrze podróżować razem. 

Artipelag

Widoki niczym dziesiątki światełek odbijających się w podłogach łazienek Artipelagu. Na tę stronę kształty, jedwabiem od aksamitu skóry oddzielone, miękkość i Ty w dal wpatrzony, jakby nie było teraz. Zaraz wtorek. Bezszelestnie unoszę kurtynę w Twoich oknach, źrenic dotykam swoimi, bliżej już nie można i znowu jesteś wszędzie tam, gdzie Cię nie ma. Przychodzisz najczęściej w deszcz, przemoknięty tulisz do siebie chusteczkę, wycierasz nos, brodę, ręce o ścianę wycierasz i stoisz, jakbyś uczył się przerzucać ciężar serca, na drugą nogę, drogę.