Jak przeskoczyć ten plot językowy, który jak most powinien łączyć, a zdaje się osobność rodzi? Gdybyś wiedziała, jak kiedyś w innym życiu, poruszać się po lesie, jakie owoce byś zbierała? czyjego śpiewu nasłuchiwała? wiesz wszystko. Przetworzone owoce nie smakują jak świeże, czereśni słoiki na dębowych półkach w szafie ustawiasz. Wyciągasz, gdy Robert odwiedzi i placek z przepisu babci, drożdżowy przyniesie. Znasz przepis, tylko cierpliwości za mało, do tego co natychmiastowe drapiesz skojarzenia. Nie wszystek sen wyśnisz rano, kiedy nie obudzisz się sama. W niebo popatrzysz, podwórka wzrokiem obejmiesz, zmian poszukasz dziś na ten przykład, obok domku na podwórku, pojawiła się mała kopareczka, maciupka, jak resorak i już skojarzenia powędrowały w te słowa, gdy Ci świat nimi opowiadałam, już z oczu, ze szczęścia nabieram, przecieram zaspane i maluję tę dobrą myśl, która ma się wydarzyć. Wdzięczna jestem Bogu, za dzisiejszy dzień, choć jeszcze się nie skończył, obrosłam w tę wdzięczność i pragnę powiedzieć Ci o tym. Gdybyś nie usłyszał, bo nowe dźwięki zechcij powrócić myślami, do tej chwili, mgnienia, szczęścia, które nazywasz ulotnym, wszystko się wydarza. Wiśniowość w smaku i kolorze.

Komentarze
Prześlij komentarz