Wędrujące wydmy, pochłaniają drzewa, mozaiki siedlisk, na ich skraju pędy korzeni stabilizują piasek rozsiewany wiatrem, który źdźbłami trawy maluje pejzaże, roznosi ogień. Pasożyty pod korą drzew, korniki drukarze. Drzewa próbowały się bronić, wydzielając żywicę nocą, tylko morze nie śpi. Kamusznik, szlamik, bioróżnorodność. Ludzie, którzy latają niczym ptaki i ci co ptaki kochają. M. kiedyś pytała, czy mam marzenia, mam, zdobyć umiejętność poruszania się na paralotni. Ale nie wspomniałam, odkryć przed kimś marzenia, to jak nagi spacer przez miasto. Tak więc szybuję trochę nad miastem, widok z góry jest umniejszony, ale zobaczyć można więcej, marzeń też jest więcej. Zafascynowana jestem introligatorstwem, renowacją starych obrazów i przedmiotów tworzę mini książeczki w tkaninie, chciałabym je szyć i pisać w dwuwargowym rytmie niepłucnym, lekko dotykając językiem, szczelin ukrytych pomiędzy. Na końcu las, drzewa wystrojone w jemiołę i przewody wysokiego napięcia, oddychają n...