Przejdź do głównej zawartości

Pociąg ll


Piszę do Ciebie w kropki, a może to tylko rosa pozostała na szybach spoconych oddechem naszym. I jest taki sam zygzak, jak miała A. Może on łączy te kropki. Znów coś puka za ścianą, u mamy w meblach mi nocą pukało, stąd wziął się pomysł, byś od razu zostawił wszystko, wsiadł w pociąg i po mnie przyjechał. Przecież nie mogłam czekać aż więcej much zacznie latać pod żyrandolem, dzieci klaskały podskakując, jakby je chciały złapać między swoje małe dłonie. Ale po co ja Ci to wszystko piszę, przyjedź, bo sama wrócić nie mogę. Wpisuje w Google, pokazuje mi trzy możliwości, pukanie w uchu, pukanie do drzwi i pukanie przy hamowaniu, myślę, że te trzecie najbardziej pasuje pociąg stanął w szczerym polu i nie było miejsca na oddech, ludzie powstawali, zaniepokojeni zerkali w telefony, a ja myślałam, jak piękne są gwiazdy tej nocy. Trochę Cię okłamuję, bo w przedziale siedziałam sama, ale przecież Ty też tak robisz

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Spacer

  Właśnie tak, nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale spacer uratował mnie dzisiaj. Jak potrafi mnie wszystko jeszcze zachwycić. Rano obsiadły mnie "sępy", już nie pozwalam obskubywać siebie, bo odrastanie nie jest procesem na skinienie ręki, także przegoniłam dzięki mojemu człowiekowi, wszystkie chujowe myśli, które już mnie widziały w poduszkach i szczelnie zasłoniętych oknach, usunęłam w tym przypływie trzy swoje zapiski, ale będę pisać, dla siebie, codzienność, posypywać miłością chleb.

Pociąg

  Nieśpieszny" i podróż to my i zwróć uwagę proszę na współpasażerów, ustąp miejsca, nie, Ty, nie ustępuj, siedź, bo przecież masz mnie obok, opiekujesz się mną, podałeś mi wodę, całe jezioro już napełniłam, nadmiarem soli, każdego wieczoru, dlaczego? Temperatura uczuć może być jednak jak w pociągu, chłodek to dla miłości miodek, czy jakoś tak wryłeś mi w pamięć, mijam twarze, by Twoje spojrzenie odnaleźć, przed chwilą siedziałeś tu obok, przy oknie, uśmiechnęłam się do Ciebie i co kilka chwil myślę sobie, że dobrze podróżować razem. 

Artipelag

Widoki niczym dziesiątki światełek odbijających się w podłogach łazienek Artipelagu. Na tę stronę kształty, jedwabiem od aksamitu skóry oddzielone, miękkość i Ty w dal wpatrzony, jakby nie było teraz. Zaraz wtorek. Bezszelestnie unoszę kurtynę w Twoich oknach, źrenic dotykam swoimi, bliżej już nie można i znowu jesteś wszędzie tam, gdzie Cię nie ma. Przychodzisz najczęściej w deszcz, przemoknięty tulisz do siebie chusteczkę, wycierasz nos, brodę, ręce o ścianę wycierasz i stoisz, jakbyś uczył się przerzucać ciężar serca, na drugą nogę, drogę.