Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2026

Tricky - I'm Yours

  Tricky - I'm Yours (feat. Mitch Sanders) [Official Video]

Let Us Go Into The House Of The Lord/Butterfly Sunday

 Let Us Go Into The House Of The Lord/Butterfly Sunday · Harold Budd The Pavilion Of Dreams ℗ 1978 Virgin Records Limite Producer: Brian Eno Associated Performer: Maggie Thomas Mezzo- Soprano, Associated Performer: Lynda Richardson Composer: Harold Budd

Wiatr

  A gdybym była Tobą, kim bym była? Jeśli się zmieniam,  to naturalnie i nie mogę przecież wiedzieć, czy lepiej byłoby bez zmian, czy może lepiej nie wiedzieć kiedy odejdę, nikt mną nie będzie. Dopełnienia sklejają się razem, wypełniając ubytki w lustrach prząśniczki, dzieweczki, niteczki, ochrypłe głosy, śpiewne kosy, manna czółenka z wątkiem, wędrujące w osnowie wieżowce na ustach, w dół oczy, podnieście powieki, niebo jest tutaj. Słucham przez szczeliny między wiatrem odkryte, nie boję się zieleni, myślę o tym, że gorąc zmienia wszystko, pot zmywa kurz ze skóry, włosy wilgotne i usta, serce topnieje.

Rzeka

  "Nie wiem kim jesteśmy, ale wcześniej też byłyśmy razem" - B. Roland - Dzwoneczek i rzeka. Z notatek pisanych na karteczkach, przyklejanych do książki, mogłabym złożyć zupełnie inną opowieść, zapisując słowa ważne i nieważne w ogóle, kiedy na przestrzeni czasu, próbuję dociec, o czym to, no o czym. Tak też powstał wiersz z wyimków , słów zakreślonych, tak po kolei wyłuskanych i raz bez kolejności.  Wyimki Trafiłam celowo, że tu stoję na pagórku i świecę kołatką Niby czarują się kawałki zmierzone z chaosem Że szukam z Tobą znów bliźniaczej mowy Opisem mogłabym zacząć: resztki po sieciach, cieplejsze bramy, o, i siedzę na łóżku zdziwiona, że miałam być zdziwiony.  Zaczęto szukać nas, pośrodku rozpoczętych sobą. - Mała, wiesz gdzie jest studnia! Znam dobrze tę nagość pociemku Będziemy chronić skrawek portu, który nigdy nie miał miejsca.  Kilka wyimków na podstawie tomiku wierszy Roland "Abrasz"

Woda III

  Najważniejsze słowo zwinięte w ukryciu, noszę w kieszonce, zainteresował mnie romans metafizyczny. Nie, no nie wyobrażaj sobie, przewinęłam kilkanaście stron tego tytułu i dostrzegam pewną nieprawidłowość. Autor nie wie czym jest romans, my wiemy. Romansujemy ze wszystkimi szukając w ludziach naszych odbić, Ty mojego, ja Twojego. Postaram się zliczyć, chociaż nadal nie znalazłam Twojego lustra, nigdy nie dotknęłam, a rozbieram oczami z myśli, dopasowuję i czuję, czy i jaki pierwiastek Ciebie ktoś nosi w sobie.

Woda II

  Chciałam wrócić nad ten strumyk, wsadzić weń kij jak w mrowisko, nie dlatego, że nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Chciałam po prostu zatrzymać ten odpływ rzeki, by wejść do tej samej wody inaczej. Ileż to razy układałam zdarzenie naszego spotkania, po tym, jak oświadczyłeś, że każdy jest scenarzystą własnego życia, nawet nie myślałam, że i ja mogę teraz już mogę, jestem.  Znała go ulubiona i tylko ona wiedziała, gdzie szukać, między jakimi drzewami płynęła ta woda i na której polanie zachodziło słońce. O wschodach rozmawiałyśmy najczęściej. Słowem przed myśl wybiegając. Rozumiałyśmy nasze milczenie, choć każda miała inne. Czy próbował ktoś policzyć ile jego milczenie liter miało?

PJ Harvey - Voyager (Official Video)

 

Woda

  Każdego roku odliczałam Tobą drzewa, obskubując korę palcami zaznaczałam, żeby nie zabłąodzić. Z pierwiosnków i śnieżyczek, długo wysychały wody, kiedy znowu popatrzyłeś w moją stronę nie wiem do dziś ten czerwiec jak całe życie, bo w tamtym roku umarłam jakoś, serce mnie opuściło, potem ubrane w słoneczniki i srebro oceanu, które przemyciłeś dla mnie, szukało cienia.  Kiedy mnie obudziłeś?

Cyjanotopia

  Rzeczy, które zabieram w siebie czasem szybkie, zwalniają we mnie spóźnione, niedorzeczne, te na zawsze. I gdybyś mnie zapytał jakie? musiałbyś pytać te rzeczy, bo i one mnie w siebie zabierają. Deszcz nie jest na zawsze, a godzinami mogę się przyglądać i odmierzać czas od błyskawicy do grzmotu. I najczęściej znowu siedem, podzielnych przez jeden. Sny otworzyły przestrzeń, jak to możliwe, jest 20 czerwca 2026, a nagle przenoszę się w 1896, jakby to było wczoraj i 15 lat temu i jakby na zapas, na te życie które jeszcze przede mną, by lata pamięci Twej nie wytarły, zapisz. Siedząc na mokrej werandzie, nie umiem zatrzymać wzroku, deszcz jest jak szkło ciekłe, pozwala budować faktury, zależne od wiatru, niemalże pionowo, rzadziej po skosie. Ale ze skosów mojej sypialni spływa powodzią, pomiędzy trzema oknami. Czekam na ten chłód podeszczowy, który tylko w czerwcowe dni lubię, ptaki nieustająco przesyłam Tobie i nie zapominaj tego co pamiętasz. Ja nie zapomnę. Pomna gniewu bogów, w dł...

Dorio - New Energy

 Z klipem, koniecznie!

Eternal Spring

  Eternal Spring by Jack Wyllie

Gniazda III

  Uskrzydlona w ciepły deszcz czerwcowy, pozwalając twarzy na dotyk powieki mrużyła, by na koniuszkach rzęs donieść do domu kilka wspomnień tego deszczu, który zaraz niebo rozpogodził.  Zrzuciła z siebie: klucze, telefon, buty, zdejmując bluzkę, wyswobodziła piersi.  Przed lustrem nie stanie, za wcześnie na ten oddech. Tam wciąż piętrzą się fałdki pamięci, jeszcze nie czują się wolne. Zrazu przyszło mi na myśl, że tak jest dobrze, najlepiej, piękna się budzę rano z myślą o mojej biblioteczce . Dziś na wpół śnienia i przebudzenia, odczytałam w oczach wiadomość, czeka na mnie stół pasujący, idealnie wymierzony, upragniony.

Gniazda II

  Jestem cierpka i lekko zagięta do środka. We włosach boli mnie gumka, ściera wszystek strach i pot z serca Kupiłam dziś wagę do listów, najlepsza oferta i waga taka dawna, bardzo. Listów nie mam. Pisanie jest jak całowanie mówili: bez, paprocie i zwierzęta, eklektycznie, mała epitafia na odległość prosto z serca do serca, biotycznie. Osobliwie, jedyny na świecie raz niech rozczesze moje włosy Ta gumka może pościerać odpadki z wierszy i rozmów strzępy niechby raz napisał ręce o trawę wytarł A przecież tam wysoko myszy nie biegają w koronach, konarach We mnie wciąż ptaki, jak węzełki tajemnicy u wrót wzgórza, bezwstydnie głośne.

Gniazda

Była niezwykła, ustami gęstymi opowiadała życie, wszystkie słowa, dla jeszcze jednego świeciły, by znów się w świecie zatracić, podróżując odnaleźć siebie tamtą, rozpoznać. Milczenie odczytać, zachodzące wspomnienia ugasić w ręku zaciskając udrękę, wyswobodzić od pamięci lustra dla niego, dla siebie. Milczała pociskami jasnymi jak jej blade ramiona, młodzieńcze sutki i tęsknoty nienazwane. Milczała echem, skomleniem, ściszonymi powiekami bezwładnym ogniem, przywołując pożar wśród milczących.

Ptaki III

   Przymknął oparte o kolana oczy dobywając dźwięku:  wszystko jest podskórne, przezroczyste, rozmyte...  Po czym wzrokiem zapytał o formę dłonią przy dłoni poruszając pospiesznie kontury nakreślił. Wszystko jest Twoje? Trzeba pozbierać gwiazdy, liście poskładać nim wywiozą je do miasta. Kto widział oszalał, poodrywane czułki myśli na pręcikach nierozwianych dmuchawcy, jak perseidy migocą Tobie.

Ptaki II

Nieodgadnione, jak wierzgające słowa  które poziomki w maleńkich sercach chowają.  I tęsknienie nie wiadomo z której chmury, jak dzieci  jak Tony i Lulu z Gry w klasy,                                             jednomyślni we wszystkim, czego dotykają razem.  Czuć jak spektualnieją zmysły w dzikość prężyny.  Wargi wypychają ciche szepty,  jękliwe sylaby spomiędzy wielkich liter.  Pod językiem miód, na ustach pszczoły.  W końcu dotarły, krążyły świat i są,  by wolę zapisaną pomieszanymi zmysłami,  odczynić na czułą, nie szukając powłoki.  Wczoraj pestki czereśni z kieszeni dobywał, ja dziś dokładam swoje.  Czy to nie wszystko jedno, jak to nazywam.

Mouth of the Snake (Blueneck)

 

Eartheater - Paradise Rains

 

Ptaki

Minął maj, nie minęły trzy tygodnie, mija wzruszenia trzeci wtorek właśnie północ, a wszystko próbuje się mijać, ja Ciebie Ty mnie miękko przy ostrzu z kolekcji broni białej najczęściej  pomarańczowej rękojeści. Podglądarka  tytanowych wypukłości z wszystkimi zębami  nóż w trójkątnych szlifach, do gałęzi na nasz wspólny szałas. Nitki  pomostu zaplątane w warkocz i niebo ciepłobłękitne z oczu rankiem odbite, tak zielono miękkie i w szarość gęstą przyśpione, moje.

Still See Me There

 

FINK - Spirit Of Place

 

Willingness & Tori Kurtz - Don't Wait Too Long

  Don't Wait Too Long by Willingness & Tori Kurtz