Znowu mrugam z gwiazdami, by lepiej poczuć, na nocnym niebie trafia się samolot, oszust, który nauczył się mrugać. Nawet nie patrzę w jego kierunku, wiem gdzie jest lotnisko, niemal po sąsiedzku, dłuższy spacer, którego nie odbyłam, to wszystko. Wczoraj w kolorowych papierkach tworzyłam myśli ulotne, dzień oddał wszystko, co czerpać można, wiadro z wodą na następny ranek zostawił nie wiedząc, że pod koniec września przybędzie, skruszy sen i ostatnią zimę przypomni. Latające dywany dla dorosłych. Gdzie rozwiązanie, przecież ja dopiero wiosną chce to sczytać, wspominałam to w chwili, gdy iskrzyły nasze oczy, niezręczne ruchy dłoni i słowa. Sylwetka opanowana na zielono, a gdy pojawił się granat nieba, oczy i włosy rozbiegał jedwabny dotyk światła, od którego zaczął się obraz. Między sny weszły Saturn, Orion i pająki. Obudziłeś mnie w niedokończonym świecie, poranek został na poduszce. Długo mi myśl do życia prowadzić było po niteczce. Wymieniłam sznurówki w butach.