Przejdź do głównej zawartości

Kryptonim: GDA z Beatą


 
Od wtorku, z miejsca w miejsce. 

Najciekawiej, poza wieczornymi tułaczkami, rozmowami w barach i próbowaniu nastu rodzajów kawy, przeżyłyśmy wspólne spotkanie z Wystawą Świat uczuć i wyobraźni Zofii Rydet. 



Świat Zofii, był niezwykle ciekawy, wszystko łączyło się z nami. Każda odnalazła cząstkę siebie. Czekały nas niezwykłe koincydencje. Artystka już pół wieku temu, tworząc cykl fotomontaży wiedziała, że przybędą trzy niezwykłe, też artystki i znajdą wspólne elementy świadczące o tym, że wszystkowiruje w czasie.





Dzień wcześniej w pięknym performance w wykonaniu naszej Marii Kolorowej, otrzymałyśmy z Najmilejszą przypinki, wtedy jeszcze żadna z nas nie wiedziała, że się w nie ozdobimy i spotkamy na Wystawie. Biżuteria, pochodzi od Orska



Pejzaże, Transformacje, Osobliwości i pełno pourywanych kartek z nazwami segregującymi materiały potrzebne do tworzenia. To tak samo jak u mnie tyle, że w folderach na pulpicie, ale nazwy jednakie i też żółte.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wiatr

  A gdybym była Tobą, kim bym była? Jeśli się zmieniam,  to naturalnie i nie mogę przecież wiedzieć, czy lepiej byłoby bez zmian, czy może lepiej nie wiedzieć kiedy odejdę, nikt mną nie będzie. Dopełnienia sklejają się razem, wypełniając ubytki w lustrach prząśniczki, dzieweczki, niteczki, ochrypłe głosy, śpiewne kosy, manna czółenka z wątkiem, wędrujące w osnowie wieżowce na ustach, w dół oczy, podnieście powieki, niebo jest tutaj. Słucham przez szczeliny między wiatrem odkryte, nie boję się zieleni, myślę o tym, że gorąc zmienia wszystko, pot zmywa kurz ze skóry, włosy wilgotne i usta, serce topnieje.

Później

  Nie mam o czym napisać? to wcale dobry początek ale nie szkodzi, wącham opary wczorajszego wieczoru, mielę kawę i zapasy na później układam. Bo przecież będzie jakieś później, jeśli nie jest teraz. Stanie się jeszcze wyczekane, Ty wiesz więcej, jakby odwrotną stroną mojej drogi podążasz i niesiesz nieodgadnione dla mnie. Chciałabym być pewna tego wiatru, który nocą światło rozprasza na ścianie, pętli między drzewami i maluje znaki. Próbuję sobie przypomnieć moment, kiedy zrozumiałam, że nic nie dzieje się bez Ciebie. Głaszczesz moje włosy, twarz w rękach układasz, wynosisz śmieci. Te z głowy częściej niż posegregowane spod zlewu. Dziękuję.

Rozmowa

Moją słabością jest szaleństwo. Nazywam nim wiele, nawet dwa palce owinięte chusteczką i czyszczące nos, to szaleństwo. No bo jak pchać w te małe dziurki, paluchy bez umiaru, przed każdym przywitaniem z Jaśkiem. Szaleństwem jest słyszeć, jak sfilcowana cisza gęstnieje, a bezgłośne klikanie wewnątrz, daje znak, że nie jestem sama. Na każdym parapecie, ramieniu i fotelu, w każdych drzwiach mijana. Postokroć szarpiąca drzwi obrotowe, by je zamknąć od zewnątrz i pozostać. Próbowałam esencjonalnego współistnienia, słów bez mowy komfortu, Ciebie i siebie próbowałam wywlec na manowce i wracałam przed czysty obraz, i muszę powiedzieć to Panu, kurz jak okruchy szczęścia wiruje w promieniu światła i można się tym zachwycić, można otworzyć usta i mgłę wydychać nadając jej różne kształty. Nie jesteśmy po to, by nie być, a może być jest mniejsze od żyć, jakby było kwarkiem przedziwnym, nieuchwytnym w czasie.