Niebiesie odcienie, żonę to w pięćdziesięciu niebiesiach idącą w stronę jeziora wymalował. Próbuję ulepić światło, ale ono zdaje się gasnąć, chociaż powiedziała, że mam je w oczach, rozgwieżdżonych oczach i kolor wcale nie taki, a nieokreślony bo w tych oczach odbija się wszystko, w Twoich ja, chociaż w moich... zobaczysz, nie patrzysz, nie widzisz, nie ma, nie ma już, wszystko zlizałeś, każde słowo, włosy pogładziłeś i okłamałeś, nie ma, nikt nie lubi kłamstw i może to jeszcze inne wyjście to już wejście, może jutro, kiedy zechcesz wraz z dnieniem zajrzeć. Poznałam dziś słowo Szafarz i jego posługę, karmiłam kawą kobietę, łyżka po łyżce, razem się modląc, by coś mówiła, pacierza nie zapomniała nigdy, tak uroczą kobietę, zdrowaś Mario i Aniele boży, tak, Bóg jest zajęty, będziemy się do Aniołków modlić i znowu udało się, przełknęła, by modlitwę przeze mnie zapoczątkowaną, dokończyć. Ty niczego nie kończysz i dobrze, Ona naprzemiennie otwierała oczy, jakby iskrami we mnie patrzyła, to jest to dobro i ja to niosę i dla Ciebie zbieram.

Niesamowite. Poruszający obraz i słowa.
OdpowiedzUsuńPięknie dziękuję.
OdpowiedzUsuń