Chciałam wrócić nad ten strumyk, wsadzić weń kij jak w mrowisko, nie dlatego, że nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Chciałam po prostu zatrzymać ten odpływ rzeki, by wejść do tej samej wody inaczej. Ileż to razy układałam zdarzenie naszego spotkania, po tym, jak oświadczyłeś, że każdy jest scenarzystą własnego życia, nawet nie myślałam, że i ja mogę teraz już mogę, jestem.
Znała go ulubiona i tylko ona wiedziała, gdzie szukać, między jakimi drzewami płynęła ta woda i na której polanie zachodziło słońce. O wschodach rozmawiałyśmy najczęściej. Słowem przed myśl wybiegając. Rozumiałyśmy nasze milczenie, choć każda miała inne. Czy próbował ktoś policzyć ile jego milczenie liter miało?

Komentarze
Prześlij komentarz