Każdego roku odliczałam Tobą drzewa, obskubując korę palcami zaznaczałam, żeby nie zabłąodzić. Z pierwiosnków i śnieżyczek, długo wysychały wody, kiedy znowu popatrzyłeś w moją stronę nie wiem do dziś ten czerwiec jak całe życie, bo w tamtym roku umarłam jakoś, serce mnie opuściło, potem ubrane w słoneczniki i srebro oceanu, które przemyciłeś dla mnie, szukało cienia.
Kiedy mnie obudziłeś?

Komentarze
Prześlij komentarz