Przejdź do głównej zawartości

Używki


Każdego wieczoru destyluję zdarzenia dnia, czasem zabłądzi jakiś obłok, który chce być diamentem, słonym z umiarem, bez dodatku słodyczy porannej, której ciężko wejś z pierwszym krokiem. Tak bardzo chciałabym, żeby mój świat nie zamykał się w poszukiwaniach minionego, pozwolił żyć z tym, co utuliło do snu. Nikt nie wie naszych snów, one wiedzą śmielej. Gdzieś w tym wszystkim we śnie otumanienie i ucieczka po obudzeniu. Opowiedziałam P. o O. której nadal śni się palenie, powiedział że fajny sposób na darmowe używki bez konsekwencji zdrowotnych. Miał tylko na myśli zdrowie fizyczne, na pewno tylko o tym pomyślał, a w psychice takie sny się błąkają i przysiadają przy wszystkim co jeszcze nieznane, tworzą historie, które dzień ze spokojnego okradają. Mogłabym nauczyć się spać bez śnienia. Nie mogłabym, o czym ja tu? 

Komentarze

  1. ja swoich snów nie pamiętam wcale, więc tak jakby umiem spać bez snów. i radzę sobie z tym śniąc na jawie - w opowiadaniach.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spacer

  Właśnie tak, nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale spacer uratował mnie dzisiaj. Jak potrafi mnie wszystko jeszcze zachwycić. Rano obsiadły mnie "sępy", już nie pozwalam obskubywać siebie, bo odrastanie nie jest procesem na skinienie ręki, także przegoniłam dzięki mojemu człowiekowi, wszystkie chujowe myśli, które już mnie widziały w poduszkach i szczelnie zasłoniętych oknach, usunęłam w tym przypływie trzy swoje zapiski, ale będę pisać, dla siebie, codzienność, posypywać miłością chleb.

Pociąg

  Nieśpieszny" i podróż to my i zwróć uwagę proszę na współpasażerów, ustąp miejsca, nie, Ty, nie ustępuj, siedź, bo przecież masz mnie obok, opiekujesz się mną, podałeś mi wodę, całe jezioro już napełniłam, nadmiarem soli, każdego wieczoru, dlaczego? Temperatura uczuć może być jednak jak w pociągu, chłodek to dla miłości miodek, czy jakoś tak wryłeś mi w pamięć, mijam twarze, by Twoje spojrzenie odnaleźć, przed chwilą siedziałeś tu obok, przy oknie, uśmiechnęłam się do Ciebie i co kilka chwil myślę sobie, że dobrze podróżować razem. 

Artipelag

Widoki niczym dziesiątki światełek odbijających się w podłogach łazienek Artipelagu. Na tę stronę kształty, jedwabiem od aksamitu skóry oddzielone, miękkość i Ty w dal wpatrzony, jakby nie było teraz. Zaraz wtorek. Bezszelestnie unoszę kurtynę w Twoich oknach, źrenic dotykam swoimi, bliżej już nie można i znowu jesteś wszędzie tam, gdzie Cię nie ma. Przychodzisz najczęściej w deszcz, przemoknięty tulisz do siebie chusteczkę, wycierasz nos, brodę, ręce o ścianę wycierasz i stoisz, jakbyś uczył się przerzucać ciężar serca, na drugą nogę, drogę.