Przejdź do głównej zawartości

Opera


Ktoś tu był i był i grzebał, rozdrapując po piętnaście razy każde ziarenko. A teraz nie ma nikogo, w multikinie odwołali seans, jak dobrze, że książkę ze sobą zabrałam. A Ty mój drogi, nie przesadzaj wkrótce zasypię cię nieoczywistościami, taki osuszacz, powietrza i nadmiaru w braku. Boję się dać siebie innym, przeczytałam i zastanawiam się, czy gdybym miała kiedyś wybór, czy podobnie bym myślała, ale nie miałam. Siedzę przed Operą. Dziękuję za ptaki. 


Komentarze

  1. Zatrzymało mnie to zdanie o strachu przed daniem siebie innym. Jest w nim coś bardzo prawdziwego, zwłaszcza kiedy zaraz potem pojawia się myśl o tym, że nie zawsze mieliśmy możliwość wyboru. A końcówka z siedzeniem przed Operą i podziękowaniem za ptaki działa na mnie jak nagłe wyciszenie po całym tym wewnętrznym chaosie. Lubię takie teksty, które nie tłumaczą wszystkiego do końca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłabym każdego dnia za ptaki dziękować, ale wtedy, pod Operą, słońce chyliło się ku zachodowi i ptaki nie ustawały rozśpiewane. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spacer

  Właśnie tak, nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale spacer uratował mnie dzisiaj. Jak potrafi mnie wszystko jeszcze zachwycić. Rano obsiadły mnie "sępy", już nie pozwalam obskubywać siebie, bo odrastanie nie jest procesem na skinienie ręki, także przegoniłam dzięki mojemu człowiekowi, wszystkie chujowe myśli, które już mnie widziały w poduszkach i szczelnie zasłoniętych oknach, usunęłam w tym przypływie trzy swoje zapiski, ale będę pisać, dla siebie, codzienność, posypywać miłością chleb.

Pociąg

  Nieśpieszny" i podróż to my i zwróć uwagę proszę na współpasażerów, ustąp miejsca, nie, Ty, nie ustępuj, siedź, bo przecież masz mnie obok, opiekujesz się mną, podałeś mi wodę, całe jezioro już napełniłam, nadmiarem soli, każdego wieczoru, dlaczego? Temperatura uczuć może być jednak jak w pociągu, chłodek to dla miłości miodek, czy jakoś tak wryłeś mi w pamięć, mijam twarze, by Twoje spojrzenie odnaleźć, przed chwilą siedziałeś tu obok, przy oknie, uśmiechnęłam się do Ciebie i co kilka chwil myślę sobie, że dobrze podróżować razem. 

Artipelag

Widoki niczym dziesiątki światełek odbijających się w podłogach łazienek Artipelagu. Na tę stronę kształty, jedwabiem od aksamitu skóry oddzielone, miękkość i Ty w dal wpatrzony, jakby nie było teraz. Zaraz wtorek. Bezszelestnie unoszę kurtynę w Twoich oknach, źrenic dotykam swoimi, bliżej już nie można i znowu jesteś wszędzie tam, gdzie Cię nie ma. Przychodzisz najczęściej w deszcz, przemoknięty tulisz do siebie chusteczkę, wycierasz nos, brodę, ręce o ścianę wycierasz i stoisz, jakbyś uczył się przerzucać ciężar serca, na drugą nogę, drogę.