Latam w nocy słów, której nauczyłeś mnie przyjmować. Wystarczy, oczy zmrużyć i małe światło pod powieką zostawić, by wydarzało się co wolisz: sama sobie w pamięci powtarzam widoki, za Twoim słowem malującym niebo i coraz znaczniejsze słowa. Wszystkie myśli oddają pokłony, dzień drapie podniebienie, skałę podwodną obmywa powiernikowi łzy nosi, póty dzban nie pęknie, stałeś po drugiej stronie, teraz strona jedna, następną zapiszę, w margines trochę milczenia ułożę, niesprzedawalnwej wdzięczności jeśli umierasz znaczy kochasz.
Latam w nocy słów, której nauczyłeś mnie przyjmować. Wystarczy, oczy zmrużyć i małe światło pod powieką zostawić, by wydarzało się co wolisz: sama sobie w pamięci powtarzam widoki, za Twoim słowem malującym niebo i coraz znaczniejsze słowa. Wszystkie myśli oddają pokłony, dzień drapie podniebienie, skałę podwodną obmywa powiernikowi łzy nosi, póty dzban nie pęknie, stałeś po drugiej stronie, teraz strona jedna, następną zapiszę, w margines trochę milczenia ułożę, niesprzedawalnwej wdzięczności jeśli umierasz znaczy kochasz.

Komentarze
Prześlij komentarz