Nieporadność moją i Twoją przecież, bo moja się zrodziła z Ciebie, a Twoja mieszka we mnie, wystawię tę nieporadność na słońce, niech się ogrzeje ciepłem słowa, dotyku promieniem, moją niewiedzą, pragnieniem Twoim pragniesz przecież, aparat w telefonie się długo zastanawiał, zupełnie jak Ty, podnosząc oczy, w całej swojej niepamięci, gdzie drżąco mały rudzik wyśpiewuje, szepczesz, choć sam nie wiesz jak rozwiązać drogę ze splątanych gałęzi, trochę oddechu było, dla milczenia, trochę porzuconego w niedoli niewysłowionego i dla wszystkiego, innego niech będzie. Ty.
*Fot. "Młyn z białego kamienia" (fragment assamblażu)
Waldemar Rudyk

Komentarze
Prześlij komentarz