Przytomność nieroztopioną, zapieram oddechem, górna część jak most żeber, żeby, żeby łatwiej do Ciebie, mnie po drodze, pomiędzy łączenie. Wsadziłam kilka cząstek jabłka do koperty, może zechcesz obejrzeć. Nilsem częstowałam się wieczorem. Dwa talerze Old Melody, jeden piękniejszy od drugiego. Przechodziła tędy droga Them, choć nie na tej płycie, jako dowód istnienia w okolicach serca. Bo zaraz potem, technologia zabrała wszystko. Nic już nie słucham, lewa strona niezasiedlona dźwiękiem, pośrodku też nic, a z prawej ona też, już nie dobywa. Gdzie podziała się muzyka z tych kart, które ktoś inny otwierał, sprawdzając czy serce wciąż bije. Każdy skurcz liczyłeś, patrząc w zielono-szare oczy.

Ten tekst działa bardziej jak emocja niż opowieść i mam wrażenie, że trochę się w nim gubi granica między obrazem a sensem, ale to też ma swój urok, bo zostawia dużo miejsca na własne odczytanie. Zastanawia mnie tylko, czy taka „rozsypana” forma daje jeszcze komunikat, czy już bardziej tylko stan wewnętrzny autora? Bo ja łapię się na tym, że próbuję to porządkować w głowie i nie wiem, czy to w ogóle o to chodzi.
OdpowiedzUsuńW każdym przypadku, cokolwiek z tego wynika, jeśli próbujesz porządkować to w sobie, to ma sens. To są emocje utrwalone we mnie, nie linearnie, ale łączące tkaninę, tę samą materią, wspomnieniem.
OdpowiedzUsuń