Moją słabością jest szaleństwo. Nazywam nim wiele, nawet dwa palce owinięte chusteczką i czyszczące nos, to szaleństwo. No bo jak pchać w te małe dziurki, paluchy bez umiaru, przed każdym przywitaniem z Jaśkiem. Szaleństwem jest słyszeć, jak sfilcowana cisza gęstnieje, a bezgłośne klikanie wewnątrz, daje znak, że nie jestem sama. Na każdym parapecie, ramieniu i fotelu, w każdych drzwiach mijana. Postokroć szarpiąca drzwi obrotowe, by je zamknąć od zewnątrz i pozostać. Próbowałam esencjonalnego współistnienia, słów bez mowy komfortu, Ciebie i siebie próbowałam wywlec na manowce i wracałam przed czysty obraz, i muszę powiedzieć to Panu, kurz jak okruchy szczęścia wiruje w promieniu światła i można się tym zachwycić, można otworzyć usta i mgłę wydychać nadając jej różne kształty. Nie jesteśmy po to, by nie być, a może być jest mniejsze od żyć, jakby było kwarkiem przedziwnym, nieuchwytnym w czasie.
Moją słabością jest szaleństwo. Nazywam nim wiele, nawet dwa palce owinięte chusteczką i czyszczące nos, to szaleństwo. No bo jak pchać w te małe dziurki, paluchy bez umiaru, przed każdym przywitaniem z Jaśkiem. Szaleństwem jest słyszeć, jak sfilcowana cisza gęstnieje, a bezgłośne klikanie wewnątrz, daje znak, że nie jestem sama. Na każdym parapecie, ramieniu i fotelu, w każdych drzwiach mijana. Postokroć szarpiąca drzwi obrotowe, by je zamknąć od zewnątrz i pozostać. Próbowałam esencjonalnego współistnienia, słów bez mowy komfortu, Ciebie i siebie próbowałam wywlec na manowce i wracałam przed czysty obraz, i muszę powiedzieć to Panu, kurz jak okruchy szczęścia wiruje w promieniu światła i można się tym zachwycić, można otworzyć usta i mgłę wydychać nadając jej różne kształty. Nie jesteśmy po to, by nie być, a może być jest mniejsze od żyć, jakby było kwarkiem przedziwnym, nieuchwytnym w czasie.

Ten tekst ma w sobie coś bardzo niepokojącego, ale jednocześnie pięknego. Mam wrażenie, że to trochę zapis walki z własnym umysłem — z tymi drobnymi rzeczami, które dla innych są niewidoczne, a dla nas potrafią urosnąć do ogromnych znaczeń. Najbardziej zatrzymało mnie to zdanie o kurzu jak okruchach szczęścia, bo czasem właśnie takie zupełnie zwyczajne chwile nagle mają w sobie coś magicznego.
OdpowiedzUsuńOkruchy szczęścia, niby tak niewiele, a czas zatrzymuję. Serdecznie dziękuję za obecność i komentarz.
UsuńChyba każdego czasem dotykają takie chwile szaleństwa, bo każdy toczy też jakąś walkę z samym sobą, walkę,której nikt nie widzi. Bo każdy okruszek szczęścia jest na wagę złota.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Pięknie dziękuję za Twoje patrzenie wewnątrz.
Usuń