Nie piszę wierszy, piszę miłość. Dwa źdźbła trawy, listki Klonu, Orzech i Dąb, jeszcze dwa kłosy Żyta i dwa Kosy o poranku, dotykamy się dźwiękami, przecież oszaleć można, ale z każdą minutą tęsknię bardziej niż wczoraj i we wtorek też podobnie tęskne oczy mrużyłam zmęczona. Nie widzę nocy, zapominam dnia, zgubione Drozda pióro, błądzi w powietrzu jak ja znikam donikąd. Widziałeś moje buty, które za Tobą maszerują? Najdłuższe dni czerwca pod nimi śpiewają, nucą fortepian, fugę Księżycowej Sonaty, lepiej niż ja, ale my wiemy przecież, że ja nie umiem śpiewać.
Fotografia, to obraz Jana Vanrieta, Pieśń losu Song of destiny Kontrakt VI
2013

Komentarze
Prześlij komentarz